Jak to jest mieszkać na Cyprze? Co zyskujesz i co… tracisz

Słońce, spokój i niższe podatki to jedna strona. Druga to zimowa wilgoć w mieszkaniu, rozłąka z bliskimi i urzędy czynne do czternastej. W tym wpisie dzielimy się szczerze blaskami i cieniami mieszkania na Cyprze.

8/27/20266 min read

Ludzie często nas o to pytają i prawie zawsze tak samo: „I jak tam wam, w raju?" Odpowiadamy, że dobrze, bo wciąż widzimy więcej plusów, nie mniej pełna odpowiedź nie zmieści się w zdawkowej rozmowie. I choć ludzie nie lubią słuchać o wadach życia tu ("bo nie można mieć wszystkiego") to powiedzenie: wszędzie dobrze gdzie nas nie ma, tyczy się również tej rajskiej wyspy.

Bo gdy na Cyprze się mieszka, a nie przebywa, to mieszkanie oznacza też rachunki, urzędy, awarie i poniedziałki. I zawsze gdy coś się wybiera, z czegoś się rezygnuje, zwykle nie zdając sobie z tego sprawy w momencie podejmowania decyzji.

Poczucie bycia u siebie. Już zawsze będziesz obcokrajowcem: nawet po latach, mówiąc po grecku i mając cypryjskich przyjaciół. I nie chodzi tu o niechęć bo Cypryjczycy są wyjątkowo gościnni tylko o inną kategorię przynależności, której nie załatwi upływ czasu ani dobra wola. Tak po prostu zostanie. Dla części ludzi to nie ma żadnego znaczenia i mówią o tym szczerze, a dla części zaczyna z czasem ciążyć na tyle, że wracają.

Jeśli myślisz o kupnie mieszkania na Cyprze i chcesz zrobić to bezpiecznie - o stronie prawnej, deweloperach i pułapkach piszemy na [cypryjskiprojekt.pl](https://cypryjskiprojekt.pl).

Życie na świeżym powietrzu. Kawa kosztuje kilka euro, obiad w tawernie od dziesięciu do dwudziestu. I nie są to koszty i czas, które się planuje - to domyślny sposób jego spędzania. Tu większość roku żyje się na zewnątrz: w kawiarniach, barach, restauracjach. Inny jest też sposób utrzymywania znajomości - zamiast umawiania się z trzytygodniowym wyprzedzeniem tu najczęściej jest spontan pt. „jesteśmy w Pinguoino, wpadaj".

Spokój, który doceniasz dopiero po powrocie do Polski. Cypr jest jednym z najbezpieczniejszych miejsc w Europie i nie chodzi tu wyłącznie o statystyki przestępczości. Tu łapiemy się na tym, że przestajemy odruchowo sprawdzać, czy zamknęliśmy samochód i wciąż pędzić. Znika to upierdliwe, ciągłe napięcie, które nosimy w sobie w Polsce, w większym mieście. Nie wiemy czemu ale dystans robi swoje i ono tu po prostu z nas schodzi. A uświadamiamy sobie jego istnienie dopiero wtedy, gdy pojawia się wraz z powrotem do Polski.

Ludzi, których w Polsce nigdy byś nie poznał. Choć polska społeczność w Pafos jest mniejsza, niż się wydaje z zewnątrz, to znacznie bardziej różnorodna: emeryci, freelancerzy, rodziny z dziećmi, ludzie po rozwodach, po wypaleniu, po decyzjach, o których opowiadają dopiero przy kolejnym spotkaniu. Na środowych spotkaniach przy jednym stole siedzą osoby, które w Polsce minęłyby się bez słowa, a tutaj rozmawiają godzinami. Bo kiedy jesteś przyjezdny, próg wejścia w znajomość jest niski - każdy pamięta, jak to jest być tu nowym. I okazuje się że miejsce, w którym obawialiśmy się samotności jest dziś przestrzenią z masą nowych znajomych chętnych do wspólnego spędzania czasu, wymiany książek, spacerów i rozmów. Po polsku (więc nie musisz się obawiać braku znajomości języka).

Co zyskasz?

Codzienne słońce. W Polsce od listopada do marca funkcjonowaliśmy w trybie, który zna każdy, kto pracuje na etacie w dużym mieście: wychodzisz z domu, gdy jest ciemno, wracasz, gdy jest ciemno, a między jednym a drugim jest szarość, biuro i korki. Tutaj w styczniu wychodzimy na spacer przed lub po skończonej pracy, bo jest słońce, nie pada, jest widno, jest kilkanaście stopni i można naprawdę naładować baterie. To może się wydawać błahe, ale po kilku tygodniach takich codziennych spacerów zauważalnie zmienia się nastrój, ciało, sen i ,,, cierpliwość do ludzi.

Przestrzeń na poznanie siebie lub pogłębienie relacji. To akurat zysk, którego nie planowaliśmy i nawet nie potrafiliśmy przewidzieć. Życie między dwoma domami wymusiło na nas rozmowy, na które w polskiej codzienności nigdy nie było czasu, bo "zawsze" coś było pilniejsze, a "potem" było już za późno. Nauczyliśmy się siebie słuchać, rozumieć, wycofywać się, kiedy trzeba, i - co brzmi paradoksalnie po siedemnastu latach razem - czasem za sobą zatęsknić. Jeśli przyjeżdżasz tu sam, z pewnością też znajdziesz czas na refleksję i zastanowienie się: jak mi jest samemu ze sobą?

Zimowe przytulne domowe ciepełko. Cypryjskie domy nie są zbudowane ani na chłód, ani na upały. Kamienne podłogi, cienka izolacja albo jej brak, rzadko spotykane centralne ogrzewanie (choć w nowych inwestycjach to już częsty standard). Efekt jest taki, że w styczniu na zewnątrz jest szesnaście stopni i słonecznie, a w mieszkaniu dwanaście i wilgotno. Można co prawda nagrzać klimatyzacją, ale prąd na Cyprze najtańszy nie jest i zimowy rachunek potrafi zaskoczyć bardziej niż letni. Do tego dochodzi brak wentylacji oznaczający w tym klimacie wilgoć i pleśń, niewysychające pranie, i osuszacz traktowany jak sprzęt pierwszej potrzeby. Tego nie dowiesz się od nikogo, kto był tu tylko w czerwcu. Nasze zimowe wyposażenie to grzejniki elektryczne w każdym pokoju i "słoneczka" w łazienkach bo wyjście spod prysznica do 15 stopni nie jest niczym przyjemnym.

Sprawność, do której zdążyłeś się przyzwyczaić. Polska jest krajem mega wygodnym i człowiek orientuje się w tym dopiero po czasie: paczkomaty, blik czy przelew w kilka sekund, aplikacja do każdej sprawy, e-recepta, dostawa jedzenia o północy, bilety komunikacyjne on-line i wiele innych. Cypr działa wolniej i bardziej analogowo, urząd bywa czynny do czternastej, fachowiec przychodzi „w czwartek", co niekoniecznie oznacza ten konkretny czwartek, a bank potrafi poprosić o dokument, o którego istnieniu nie miałeś pojęcia. To potrafi frustrować i jeśli należysz do osób, które lubią mieć sprawy zamknięte od ręki, przygotuj się na regularne ćwiczenie cierpliwości i na to, że przez pierwszy rok będziesz to ćwiczenie oblewać. Albo dłużej...

Co stracisz?

Bliskich. To jest ten koszt, którego nie da się niczym zrekompensować. Tracisz niedzielne obiady u rodziców, możliwość podjechania do przyjaciółki, która ma zły dzień, czy obejrzenia meczu z kolegami. Nie będzie Cię na miejscu, gdy ktoś w rodzinie zachoruje lub będzie Cię potrzebować. Wideorozmowa jest świetnym wynalazkiem, ale nie zastąpi obecności i po pewnym czasie już nawet nie cieszy a wywołuje nostalgię i smutek. Norweska para, która sprzedała nam mieszkanie, po 14 latach na Cyprze, wróciła do Norwegii właśnie po to by spędzać więcej czasu z rodziną, dziećmi i wnukami.

Kiedy przeprowadzka nie jest rozwiązaniem?

Najważniejsza rzecz o jakiej warto powiedzieć wprost to ta, że przeprowadzka nie jest terapią. Jeśli wyjeżdżasz po to, żeby uciec od kryzysu w związku, od wypalenia albo od samego siebie, to wszystko to poleci z tobą tym samym samolotem. I dalej będziesz się z tym mierzyć tyle że w cieplejszym klimacie i - być może - bez ludzi, którzy dotąd cię wspierali. Widzieliśmy to już kilkukrotnie i za każdym razem wyglądało podobnie: Cypr niczego nie naprawi, natomiast skutecznie wzmocni to, co już masz. Jeśli jest wam ze sobą dobrze, będzie wam lepiej, a jeśli się rozjeżdżacie, to tak czy siak się rozjedziecie tyle, że przy ładniejszym widoku.

Nasza podpowiedź: mały krok zamiast skoku

My nie porzuciliśmy wszystkiego, i po latach uważam to za najlepszą decyzję z całej tej historii. Wciąż mamy dom w Polsce, córkę w polskim liceum, tę samą pracę (tyle że zdalną), a Cypr stał się naszą drugą bazą - zwłaszcza w okresie od października do maja. Latem najczęściej jesteśmy w Polsce.

To rozwiązanie ma swoją cenę: utrzymanie dwóch domów, ciągła logistyka i poczucie, że nigdzie nie jest się w stu procentach. Jednak daje możliwość wycofania się w każdej chwili bez strat i żalu gdy nie wyjdzie. Gdyby nam się tu nie podobało pewnie nie kupilibyśmy tu mieszkania i nie wracali z taką radością.

Zatem zanim sprzedasz dom w Polsce by kupić mieszkanie na Cyprze, przyjedź tu na dłużej, na trzy, cztery zimowe miesiące. Wtedy, gdy pada, gdy w mieszkaniu jest chłodno, gdy urząd jest zamknięty, a ty musisz normalnie pracować i normalnie żyć. Jeśli po takiej zimie nadal będziesz chciał zostać, to znaczy, że to naprawdę jest twoje miejsce.

Odkryj życie na Cyprze z naszej perspektywy.

© 2026. All rights reserved.

Dołącz do naszej grupy na Facebook-u:

Nasz blog o nieruchomościach - czyli jak mądrze i bezpiecznie kupić mieszkanie na Cyprze

Może Cię zainteresować: